Reklama
STUDENCKIE "M"

Mieszkanie

Student to też człowiek. Gdzieś spać i mieszkać musi. Mimo cechującej większą część studentów umiejętności przystosowywania się do zmiennych życiowych uwarunkowań oraz wdrukowanej w podświadomość frazy „jakoś to będzie”, większości marzy się własne lokum.

Jest to port, do którego zawsze można zacumować po burzach i sztormach nieprzewidywalnego studenckiego żywota. Jeśli drogę na uczelnię możemy przebyć pieszo, przejeżdżając kilka przystanków miejską komunikacją lub niestraszna nam długa jazda pociągiem, to problem zainstalowania się na stałe nieopodal szkolnych murów nie istnieje. Gdy jednak odległość jest bardzo duża, a nie posiadamy w docelowym mieście odpowiednio gościnnych krewnych – nabiera on znaczenia.

 

Akademik dla wybranych

Dla osób szukających dużych oszczędności i ceniących uroki życia w gromadzie dobrym rozwiązaniem jest akademik. Żeby jednak móc tam zamieszkać, trzeba spełniać określone kryteria związane z dochodem i odległością uczelni od miejsca stałego zamieszkania. Domy studenckie mogą bowiem przyjąć ograniczoną liczbę osób. Jak podaje GUS, w latach 2007-2008 polskie akademiki gwarantowały zakwaterowanie jedynie 6,4% studentów.

Ceny pokojów w akademikach zależą od standardu tych placówek, a także od ich lokalizacji. Jeśli chodzi o większe miasta, takie jak Warszawa, Kraków, Wrocław czy Poznań to aby zapłacić za jednoosobowy pokój, z portfela musimy wysupłać 350-400 zł miesięcznie. W Katowicach, przykładowo w akademikach Uniwersytetu Śląskiego, opłaty za pokój wynoszą od 216 do 375 zł. Jeśli zgadzamy się na obecność współlokatorów, cena spada o kilkadziesiąt złotych.

Wydatek rzędu ok. 200 zł na miesiąc jest zachęcająco niski, jednak nie wszystkim odpowiada stałe towarzystwo kilkudziesięciu innych żaków, częste imprezy czy specyficzne obyczaje panujące w akademiku. Część z nas ceni sobie swoją prywatność. W powiedzeniu „Wolnoć Tomku w swoim domku” jest bowiem dużo prawdy. Własną przestrzeń studenci mogą sobie zorganizować na kilka sposobów.

 

Stancja, mieszkanie studenckie czy kawalerka?

Luksusem, dostępnym dla niewielu, jest własne mieszkanie – przeważnie, z racji skromności studenckich finansów, jest to jednopokojowa kawalerka. Rozpiętość cen za jej wynajem jest naprawdę imponująca. Właściwie, jeśli dobrze poszukamy, znajdziemy sobie garsonierę za 300 zł. Są jednak i takie za 1000 zł. Do tego oczywiście opłaty za media (woda, prąd, gaz, czasem Internet), których wysokość zależy od naszego stylu życia i umiejętności oszczędzania. Znajoma studentka dziennikarstwa, chcąc maksymalnie obniżyć swoje opłaty za prąd, wychodząc z domu, wyłączała wszystkie urządzenia z opcji stand by – czyli te pozostające w gotowości do natychmiastowego uruchomienia. Po 10 miesiącach takiej „energetycznej diety” rachunki za prąd wyniosły mniej o ok. 200 zł. Niewiele osób wie, że pozostawiając w gniazdku ładowarkę do telefonu, wciąż korzysta ona z prądu, po prostu go marnując. Warto więc po każdym ładowaniu wyciągać je z gniazdka.

Najtańsze kawalerki i pokoje w województwie śląskim wynajmiemy w takich miastach jak Sosnowiec, Dąbrowa Górnicza, Częstochowa czy Bielsko-Biała. Jednak nawet w stolicy województwa – Katowicach – trafiają się kawalerki z czynszem w wysokości 400-500 zł miesięcznie.

Jeśli mieszkania szuka grupa studentów, pewnych, że wytrzymają razem w czterech ścianach, specjalnie dla nich oferowane są kilkupokojowe mieszkania studenckie. Tutaj najczęściej sprawa opłat wygląda tak, że każdy z zamieszkujących płaci za siebie określoną sumę. Koszty są zbliżone do kosztów wynajmu pokoju – od ok. 300 do 500 zł za osobę. Do tego dochodzą opłaty za media, których wysokość w dużej mierze zależy jednak od nas.

Gdy wynajęcie mieszkania, samodzielne lub nawet w większym gronie żaków, przekracza możliwości naszego portfela, warto poszukać pokoju. Siłą rzeczy, ich ceny są dużo niższe, zaczynają się już od 250 zł za miesiąc, jednak znajdą się również pokoje za 500 czy 600 zł. Jak często bywa, warto być cierpliwym i poświęcić trochę czasu, aby wyszukać najbardziej satysfakcjonującą nas ofertę. Wiele zależy od standardu pokoju, ale tak naprawdę decydujące jest tutaj własne „widzimisię” właściciela mieszkania. Zdarza się, że bardzo dobrze utrzymane, nowocześnie umeblowane pokoje wynajmowane są za niewiele ponad 300 zł, a za byle jak umeblowane, niewygodne klitki niektórzy żądają o wiele większych kwot. Cenę podnosi często szczególnie korzystna dla studentów lokalizacja – niewielka odległość od uczelni, węzła komunikacyjnego czy centrum miasta z jego knajpkami i klubami. Pokój to jednak zawsze tylko pokój. Jeśli planujecie jego wynajem, ale obawiacie się trochę braku prywatności, wynikającej ze wspólnego funkcjonowania w jednym mieszkaniu z obcymi ludźmi, dobrym rozwiązaniem będą dla was pokoje znajdujące się np. na poddaszach czy w przystosowanych do tego piwnicach domków jednorodzinnych. Tego typu ogłoszeń jest mniej, jednak warto poświęcić trochę czasu na odnalezienie takiej perełki.

 

Czynsz i media to nie wszystko

Większość właścicieli mieszkań pobiera za wynajem kaucję. Najczęściej jej wysokość to dwukrotność miesięcznego czynszu. Zdarzają się jednak niebotyczne kaucje w wysokości 2-3 tys. zł. W jednym z ogłoszeń, znalezionych przeze mnie w Internecie, właściciel żądał rekordowej kaucji – 8 tys. złotych! A do tego mieszkanie było, delikatnie mówiąc, w dość kiepskim stanie. Tak wysoka kaucja jest jednak zgodna z prawem. Według przepisów może ona wynosić nawet 12 razy tyle, co czynsz.

Wysokość kaucji wzrasta, jeśli osoba, która wynajmuje nam lokal, korzysta z usług biura nieruchomości.
Zdarza się, że za wynajem pobierane jest także tzw. odstępne. Opłata ta budzi jednak duże kontrowersje. Nie przewidują jej bowiem żadne przepisy prawne dotyczące najmu.

Najbardziej gorące miesiące, jeśli chodzi o studenckie polowanie na punkty zakwaterowania, to sierpień i wrzesień. Nie znaczy to jednak, że w październiku i kolejnych miesiącach nie trafiają się nadal ciekawe i korzystne z finansowego punktu widzenia oferty.

Zatem, studenci, spragnieni własnej przestrzeni, do boju!

Jakub Lepiorz

 
Reklama