Reklama
Ferwa ARTYKUŁY Studenckie życie JĘZYK OBCY NA POLU ZAWODOWYM
JĘZYK OBCY NA POLU ZAWODOWYM

Chciałbym przybliżyć tutaj korzyści, jakie może nam przynieść dobry kurs językowy. Wiemy, iż są one duże i z pewnością każdy, kogo o to bym spytał, znalazłby jakąś odpowiedź. Jednak zastanówmy się teraz, na ile biegłe posługiwanie się obcym językiem doda nam animuszu w trakcie starania się o pracę.

Znajomość języka to bowiem wielki atut w dzisiejszych branżach, gdziekolwiek by się nie pracowało. Pracodawca, widząc w CV zapędy lingwistyczne kandydata, z pewnością zawiesi wzrok na takim podaniu przynajmniej 50% czasu dłużej. Poniekąd kreuje się wtedy punkt wyjścia, z którego nasz przyszły szef tworzy podstawę do głębszego rozpatrywania pisma. Może to zajść nawet do poziomu, kiedy zacznie się przyglądać pozornie ostatniemu elementowi, naszym zainteresowaniom, które często wpisujemy od niechcenia, dla zasady. Nie piszę tego po to, aby zacząć się skupiać na zainteresowaniach. Sęk w tym, jak jedna rubryka, „języki”, może przyczynić się do wypchnięcia naprzód także pozostałe. Poprzez wywarcie imponującego wrażenia sprawi, że Twoje CV z pewnością będzie przeczytane w całości, a to z powodu Twojej wiedzy, która zaintryguje pracodawcę. W tym tkwi sekret na naprawdę świetną reklamę własną.

Przyspieszenie nauki języka nie zależy jednak tylko od naszych chęci. Co więcej należy tu dodać, że nasze zawzięte chęci nie dość, że nie pomogą, to mogą nawet zaszkodzić. „Co nagle, to po diable”, a wiadomo, że te słowa lubią znajdować potwierdzenie w rzeczywistości. Zatem kwestią, która zaważy na sukcesie, jest odpowiedni kurs. Rozważmy pierwszy podstawowy czynnik, jaki powinniśmy wziąć pod uwagę, tj. jakiego języka chcemy się uczyć. Wybór jest bowiem spory i przy dzisiejszych możliwościach, raczej osiągalny.

Najpopularniejszym jest naturalnie język angielski, powszechnie używany w większości krajów. Kiedy gdzieś nie wiadomo jak się dogadać, punktem zaczepienia jest właśnie angielski. Dlatego jest on przodujący, jeśli chodzi o nauczanie w szkołach. A jeżeli już o szkołach mowa, to od razu do grupy języków można również doliczyć niemiecki i nadal funkcjonujący rosyjski. Do czołówki przebiły się także francuski i hiszpański. Choć tego ostatniego nie uczy się specjalnie w szkołach, to jednak jest on bardzo przydatny i co najważniejsze, mało skomplikowany.

Często jest tak, że osoby wybierają dla siebie jeden język główny, priorytetowy. Taka klasyfikacja zaczyna się już w szkole, dlatego hiszpański ma od początku niewielkie szanse. Niemniej jednak, spotyka się zasadę: angielski ALBO francuski. Nie przypadkowo podkreśliłem tutaj słowo „albo”. Konieczność dokonania wyboru spośród tych dwóch języków, sprowadza się zapewne do małej liczby podobieństw między nimi. Dlatego alternatywą bądź dodatkiem do angielskiego bywa niemiecki. Francuski natomiast urozmaicany jest o hiszpański.

W przypadku ostatniej pary języków, jeśli wziąć pod uwagę słownictwo (w pewnych przypadkach także wymowę), to zdają się one być wręcz jak kuzyni. Spoglądając jednak na gramatykę, w hiszpańskim konstrukcje zdaniowe prezentują się bardziej przejrzyście. Głównym powodem prawdopodobnie jest to, że pisownia francuska często bywa ciężka do opanowania dla początkującego. Liczne kombinacje kilku samogłosek bezpośrednio przy sobie wcale sprawy nie ułatwiają. Jeżeli dodamy do tego również wplatane apostrofy (‘), to mamy pisownię do solidnego poćwiczenia przez jakiś czas. Stąd też hiszpańska pisownia odbiega od wyżej wspomnianej, konstrukcją przypominając bardziej angielską. Jednak mało kto patrzy na sprawę od tej strony.

Można bowiem powiedzieć, że konstrukcje angielskie są łatwe, a jeśli nie łatwe to przynajmniej do zrozumienia w krótkim czasie. Podobnie jest w języku hiszpańskim, dlatego ci, którzy tę cechę dostrzegli, zdecydowali się na szybsze poszerzenie własnych horyzontów o ten oryginalny język.

Autor: Paweł Wilk

---

 

http://roznekursy.like.pl

 

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

 
Reklama