| "TEN UTWÓR WSTRZELIŁ SIĘ W USTA LUDZI" - SAMI |
|
Autor: Przemek Gorczyński
Od powstania przeboju „Lato 2000” minęło dziesięć lat. Tyle też świeczek na torcie zdmuchnęli ostatniego dnia listopada. Tym, którzy o nich nie pamiętali, przypomnieli się dwa lata temu utworem „Znaczek”. Aktualnie kojarzeni z piosenką „Sernik”. Czy lata świetności za nimi? O genezie sukcesu, pokonywaniu przeciwności, o tym co Piotr Kupicha wniósł do zespołu. O tych i wielu innych sprawach podczas Koncertu urodzinowego opowiadali nam wokalista zespołu, Norbert Śliwka oraz założyciel, wokalista i gitarzysta, Marek Sajnóg. Wszystkiego Najlepszego Dziękujemy. W imieniu naszym i zespołu. Dziesięć lat Waszej działalności. Okres, który minął w mgnieniu oka, łatwo i przyjemnie czy może czas trudnej, mozolnej pracy? Norbert Śliwka: W kontekście muzycznym praca w studiu, koncerty, praca na próbach minęły bardzo szybko, jak z płatka. Wolniej toczyło się życie poza zespołem. Muzyka jest dla nas największą przyjemnością i dlatego minęło to błyskawicznie. Jednak w tym pięknym pudełku są zepsute czekoladki. W ciągu dziesięciu lat wydaliście tylko trzy płyty. Pierwsze dwa lata Waszej działalności bardzo dynamiczne i z sukcesem medialnym. Następnie prawie ośmioletnia cisza. Kwestia Waszego wyboru, czy konkretny problem? NŚ: Problemy związane z menegmentem. Osoby, które zajmowały się promocją, przestały z nami współpracować. Gdzieś to się zacięło w pewnym momencie. Trudno określić, nawet z perspektywy czasu, z jakiego powodu. Nie dociekamy tego. Umknął ten „bum”, jaki był na początku. Potem doszedł powód w postaci dojrzewania muzycznego. Rozstaliśmy się z kilkoma osobami, Anitą Sajnóg, Piotrkiem Kupichą, co spowodowało powstanie nowej grupy pod szyldem SAMI. Te wszystkie czynniki wymieszane w jednym kotle spowodowały siedem lat przerwy. To była medialna przerwa. W czasie tej stagnacji nie ustała jednak nasza aktywność muzyczna. Graliśmy razem, tworzyliśmy single. Ten okres nie był naszym rozstaniem z muzyką. Co było Waszym pociągiem do sukcesu i popularności? Jesteście głównie kojarzeni z utworem „Lato 2000”, który był grany w 120 stacjach radiowych. Czy on był Waszym motorem napędowym? NŚ: Ten utwór wstrzelił się w gusta ludzi. Odpowiedni czas dla tego typu muzyki. Utwór, który ukazał się osiem lat później, „Znaczek”, nie został dobrze przyjęty medialnie. Natomiast w Internecie ma taką sama ilość wejść jak Lato 2000. To był spontan. Tekst do tego utworu pisaliśmy z Piotrem Kupichą. Muzykę stworzył cały zespół. Praca nad przebojem przebiegała w klimacie zimowym, w piwnicy. Nie wiem czy z tęsknoty za latem, czy innych powodów. Na to nie ma przepisu. Nie wystarczy stworzyć hitu. Muszą złożyć się na siebie czynniki, które pociągną artystę z jego produktem. Kto wciągnął Was na te scenę popularności? NŚ: Trafiliśmy na osobę Bogdana Tyca z Box Music. Bardzo fajnie układała nam się współpraca z RMF-em, który miał tzw. Powerplay i promował wiele ciekawych kapel. To było zalążkiem promocyjnym. Dlaczego kameralny koncert urodzinowy w Domu Kultury w Katowicach – Giszowcu? To szczególne miejsce dla zespołu z Katowic? NŚ: Nie chcieliśmy robić jubileuszu z wielką pompą. Naszym założeniem był kameralny, wręcz teatralny wieczór. Nie udało nam się zgromadzić wszystkich artystów, z którymi przez te dziesięć lat pracowaliśmy. Podczas koncertu jubileuszowego artyści, z którymi zrobiliśmy „coś”, przedstawiają w aranżacjach nasze utwory [wystąpili mi.in. Sebastian Riedel z zespołem Cree, Ilona Węgrowska, Anita Sajnóg, Ścigani, Marek Balcar. Przyp.red.]. Bardzo fajnie tego posłuchać, bo nigdy nie spodziewałem się, że ktoś będzie grał inaczej moje numery. Widzę, że nam się udało. Mimo trudnych zimowych warunków przybyło wielu fanów z całej Polski. Norbert wspomniał już o Piotrze Kupisze. Pewnie w większości wywiadów o nim opowiadacie. Nie powstrzymam się i poruszę jego wątek. Dlaczego opuścił zespół, zarówno on, jak również Anita? Ich ambicje, czy wewnętrzne konflikty? Marek Sajnóg: My jesteśmy po prostu kuźnią talentów. U nas ludzie grają, uczą się, zdobywają doświadczenie. Następnie przychodzi monet, kiedy chcą opuścić gniazdo. Wtedy mówimy „fruń człowieku” i latają. I robią fajne rzeczy. Niewątpliwie odnieśliście sukces. Grupa wiernych fanów jest tego najlepszym dowodem. Macie za sobą dziesięć lat pracy i kilka komercyjnych sukcesów. Piotr Kupicha w ciągu dwóch lat zbudował zespół, za którym piszczy pół Polski. Nie macie poczucia, że jemu powiodło się bardziej niż Wam? MS: To zależy od kategorii. Zawsze stwierdzaliśmy, że wszystkim dobrze życzymy, niech się każdemu dzieje jak najlepiej. Musimy zwracać uwagę na to, by nasze granie dawało nam tylko przyjemność i jak najwięcej „radochy”. Dopóki tak będzie, to nie będziemy się na nikim wzorować, ani próbować się ustawiać w szeregu przed kimś, za kimś. Widzisz dzisiejszy koncert. Przyjechali zagrać ci, którzy nas lubią i za coś szanują. To spora grupa osób z różnych światów muzycznych. To też o czymś świadczy. Piotr Kupicha był zaproszony? MS: Osobiście zapomniałem mu wysłać tego zaproszenia. Mamy kilka rzeczy do wyjaśnienia. Piotrek nie ma czasu się z nami spotkać, więc stwierdziliśmy, że zaproszenia też nie będziemy wysyłać. Skoro nie ma czasu się spotkać na stopie prywatnej, to raczej tym bardziej nie miałby ochoty wystąpić tutaj. Norbert jesteś świadomy, że Twój wokal bywa podobny do Kupichy? NŚ: Spotkałem się już z takimi opiniami. Z Piotrkiem wielokrotnie pracowaliśmy nad wieloma numerami. Bardziej bym powiedział, że on ma podobny do mnie (śmiech). On był tylko gitarzystą w naszym zespole. Próbował komponować, czynił kroki do przodu. W zasadzie raczkował. Ja wtedy szukałem swojej barwy i on też. Razem mijaliśmy się muzycznie i stąd te podobieństwo. Jednak głównie słyszalne na „pierwszy rzut oka”. Nasi wierni fani przeważnie nas nie mylą. Macie skonkretyzowanego odbiorcę Waszej twórczości? Energiczne rockowe kawałki mieszają się z balladami oraz utworami zahaczającymi o kabaret. Dla kogo ta twórczość? NŚ: Pisząc utwór, nie mamy żadnej docelowej grupy. Robimy to, co nam na sercu siedzi. Nie mamy przemyślanego targetu. Nie myślimy: „Ta grupa kupuje najwięcej płyt, to gramy dla nich”. Kompletnie nie. Aktualnie gościcie w naszych domach poprzez reklamę totalizatora sportowego, gdzie podkładem muzycznym jest Wasz utwór „Sernik”. Stworzyliście nietypowy, oryginalny, a zarazem prosty w realizacji teledysk. Widać, że chcecie być dalej rozpoznawalni i zaskakiwać swoich fanów. Zdradzisz pomysły, do których realizacji już przystępujecie? NŚ: Chcieliśmy aby ten teledysk był bardzo prosty, bardzo widoczny, pokazywał, co w utworze jest ważne oraz by był wykonany tanim kosztem (śmiech). Pomysłów jest znacznie więcej, ale nie będę wszystkich zdradzał, bo niektóre są głupie. Lecz mogą się spełnić, bo mamy kontakty z szalonymi reżyserami i scenarzystami. Wieje optymizmem, przez najbliższe 10 lat fani zespołu nie będą się nudzić. NŚ: Zdecydowanie nie będą.
Dziękujemy organizatorom jubileuszu za umożliwienie przeprowadzenia wywiadu oraz możliwość uczestnictwa w jubileuszu zespołu oraz jego patronowaniu. Polecamy stronę jubileuszu (http://10lat.sami.com.pl/) oraz zespołu (http://sami.com.pl/). |
-
Kiedy:19.05.2012 | 18.00Gdzie:Tarnogórskie Centrum KulturyOpis:Bilety: 10 zł LEMAN ACOUSTIC ... -
Kiedy:19.05.2012 | 19.00Gdzie:WarszawaOpis:Bilety: 35 /45 zł SHOOT THE GI... -
Kiedy:20.05.2012 | 20.00Gdzie:GdyniaOpis:Bilety: 20 zł PLEASE THE TREES ... -
Kiedy:21.05.2012 - 27.05.2012 | 13.00Gdzie:Lotnisko MuchowiecOpis:Bilety: wstęp wolny JUWENALIA ŚL... -
Kiedy:21.05.2012 | 17.00Gdzie:Bytomskie Centrum KulturyOpis:Bilety: 5zł PONIEDZIAŁKOWE WA...





























