Reklama
OSZIBARACK

Autor: Dorota Kosela

Foto: Mariusz Kasparzak

Wrocławianie o nowej płycie, dotychczasowych koncertach w Polsce i w Europie oraz planach na rok 2012

 

Status waszego Myspace wskazuje,ze od Maja ubiegłego roku, nieprzerwanie pracujecie nad nową płytą. Jak obecnie sprawy w tej kwestii się zarysowują?

Agim i Tomek: (śmiech)...Płyta, jest gotowa - skończona od pół roku.

Kiedy wydawnictwo ujrzy światło dzienne?

Agim: Wszystko zależy od rozmów, których nie prowadzimy w Polsce. Tylko tyle możemy powiedzieć. Nie chcemy zapeszać. Dodam jedynie, że strona ta jest bardzo deklaratywna, natomiast jeszcze nie jest formalna.

Jak w opozycji do dwóch poprzednich płyt, będzie prezentować się warstwa dźwiękowa i tekstowa?

Agim: To będzie zupełnie inna płyta. Ponieważ zarówno pierwsze, jak i drugie wydawnictwo opiera się przede wszystkim na ścieraniu się formy, wpływając równocześnie na kształt brzmienia zespołu. Druga płyta natomiast jest pastiszem mainstreamu, która może okazać się niezrozumiała dla odbiorców podchodzących do niej z powagą, jednocześnie klasyfikując wszystko do gatunku pop. Ale to nie jest pop. Absolutnie nie. To jest bardziej nasza kontestacja popu. Stąd te wszystkie chore dźwięki gromadzące się szaleńczo, dzikie bębny... Zdecydowanie może to denerwować ludzi i ja zdaję sobie z tego sprawę. Z jednej strony ktoś pomyśli: 'o jak fajnie, sympatycznie', a nagle pojawi się jakiś zgrzyt, stymulujący niezrozumienie. To jednak świadomy wybór. Nudziłbym się, gdybym robił zwyczajne piosenki. Tomek zresztą ma również podobną naturę, od zawsze byliśmy razem. Natomiast nowa płyta jest bardzo osobista, bardzo intymna, melancholijna i przestrzenna... Jest taka powiedziałbym...

Refleksyjna... troszeczkę?

Agim: Nie, nie, absolutnie. To raczej truizm. Ona jest... plemienna, melancholijna – tak mogę powiedzieć. Przede wszystkim jest bardzo akustyczna. Nie używaliśmy żadnych automatów, głównie żywą perkusję - nadając płycie dodatkowo, charakter organiczny. (wtrąca Tomek).

Co w takim razie z tekstami? Będą to przypadkowo łączone słowa, dobierane w sposób nieświadomy, czy może w pełni doszlifowane, świadome wybory?

Agim: Zdecydowanie świadome. Warstwa tekstowa ulegnie całkowitej zmianie. Z Patrisią wiele czasu poświęciliśmy na dopracowywaniu wokalu, tak więc i na tym poziomie można spodziewać się czegoś innego. Jak będą wyglądać konkretnie utwory...? tego jeszcze nie możemy powiedzieć. Zdradzę jedynie,że jeden z nich będzie piosenką bardzo polityczną, czego do tej pory nie uczyniliśmy. Usiedliśmy z Tomkiem i z Patrisią i podjęliśmy decyzję,aby coś takiego nagrać. Historia tej piosenki rozpoczęła się w chwili, gdy Rosja rozpoczęła napór na Gruzję – czułem się zupełnie nieporadnie, jałowo – mówi Agim. Na co dzień nie dostrzegam tego wszystkiego, bo dostałem od losu inne możliwości – realizuję swoje marzenia, robię muzykę, która nie do końca jest łatwa. Tym bardziej chciałbym mieć poczucie, że to co robimy pozwoli ukazać,iż nie jest zawsze tak pięknie, że zwyczajnie uda się wyrazić swoje niezadowolenie wobec tego, co dzieje się na świecie. Z drugiej strony, każdy z nas ma poczucie humoru i dystans do siebie, dlatego często to wszystko mieszamy.

Jak zatem to co robicie jest odbierane za granicą? Zagraliście kilkadziesiąt koncertów w różnych częściach Europy, jak i również niesamowitą ilość koncertów w kraju- w tym na największych festiwalach: Open'er, OFF czy Burn Selector (w tym roku). Jak postrzegacie te wszystkie wydarzenia?

Agim: W przypadku Open'era, czy Selectora – to zdecydowanie światowy poziom festiwali. Absolutnie nie odbiegają w niczym od zagranicznych wydarzeń tej skali. Poza drobnymi błędami organizacyjno-logistycznymi, wynikającymi najczęściej z potknięć organizatorów, mam na myśli np. niekorzystne ustawienie czasowo koncertu, wszystko jest na bardzo wysokim poziomie. Za granicą natomiast, może poza dwoma wyjątkami... Powiem nieskromnie – czujemy się tam jak ryby w wodzie. Mieliśmy ostatnio w Manchesterze dość zabawną historię. Przed nami występowały cztery zespoły, grające bardzo modną gitarową muzykę z elementami elektro. Grali tak zawodowo, z takim przekonaniem o własnej wartości, że powiedziałem: nie wychodzę na scenę!

Tomek: Byliśmy bardzo zaskoczeni. Dawno czegoś takiego nie słyszeliśmy. Co bardziej zaskakujące – mieszkańcy Manchesteru pili wtedy piwo - nie bawili się, nie skakali.

Agim: Była to dla nas niesamowita nauka. Mówię wtedy do Tomka: „patrz, jednak drogę którą sobie wybraliśmy, dosyć ryzykowną, jest jedyna tak dobrą”. Nie mamy nawet po co, w jakikolwiek sposób ścigać się z Zachodem – możemy mieć swoją jakość, nie robić konkurencji – a zaciekawić. I co się okazało w Manchesterze – wychodzimy na scenę, gramy i wraz z nami 2,5 tys. może nawet 3 tys. ludzi naciera na scenę. Byliśmy prze-szczęśliwi i najzwyczajniej w świecie czuliśmy się docenieni, biorąc pod uwagę,że Anglicy na ogół są bardzo wymagający.

Tomek: Wszystko wyglądało tym bardziej przerażająco, gdy wiedzieliśmy,że na scenie obok gra kolejny świetny zespół, który zebrał bardzo wielką publike... Stwierdziliśmy,że po prostu zagramy fajną próbę...

Agim: W Polsce również zdarzają się zaskakujące momenty... Czasem jest nawet tak,że patrzą na nas... powiem to trywialnie: jak na ufoludków. To wynika prawdopodobnie z faktu,że trudno nas zdefiniować i stąd taki, a nie inny odbiór.

Czyli na koncertach klubowych w Polsce jak jesteście odbierani? Pełna akceptacja i zaangażowanie, czy inaczej?

Agim: Niemalże zawsze, przez pierwsze trzy utwory – ludzie próbują się do nas przekonać. Końcówki wyglądają już na ogół zupełnie inaczej, bo wszyscy się bawią.

Tomek: Wszystko zdecydowanie zależy od publiczności. Graliśmy na przykład jeden koncert przed Myslovitz i wtedy fani mysłowickiej grupy kompletnie nie zrozumiała naszej muzyki. Jednak po całym wydarzeniu dostałem kilka informacji, że część osób zareagowała jak zwykle:”co to za ufo było?”, ale znalazła się także grupa ludzi, która pierwszy raz zetknęła się z naszą twórczością i bardzo mile zostali zaskoczeni.

Agim: Ja wiedziałem,że jak Artur Rojek do nas zadzwonił i nas poprosił abyśmy otworzyli jego występ, tym bardziej,że mieli długą przerwę, a fakt naszej prywatnej znajomości, dobrych stosunków, umacniały jedynie u nas przekonanie,że skazujemy się na pewnego rodzaju porażkę. Jednak nie było najgorzej.

Tomek: Na pewno nie był to najlepszy odbiór, co pewnie było również spowodowane faktem,że graliśmy przede wszystkim nową płytę. Nie graliśmy praktycznie starych utworów. Zagraliśmy najcięższe kawałki z nowej płyty...

Najcięższe z tej płyty melancholijnej i ….?

Agim i Tomek: Plemiennej! Zagraliśmy bardzo plemienne kawałki!

Zatem nowa płyta już czeka na wydanie, już niemalże jest na półkach... Wyjdźmy krok do przodu: mamy już rok 2012 – gdzie Wy jesteście?

Agim: Co będzie się działo w roku 2012? Już Ci powiem co będzie się działo, jestem o tym przekonany – będzie nowa płyta. Na pewno właśnie ruszy praca nad nowym krążkiem. Nie mówiłem o tym, ale po wielu latach rozstaliśmy się (a właściwie on od nas odszedł) ze Zmazikiem. Nasze drogi się rozeszły. To było bardzo trudne, ponieważ od początku istnienia zespołu stanowiliśmy grupę przyjaciół i Marcin po prostu, gdzieś stylistycznie i formalnie odleciał i przestaliśmy się dogadywać. Obecnie gra z nami Janek Młynarski, który jest świetnym perkusistą, ale przede wszystkim artystą -  jest osobą szalenie kreatywną, o dużym spectrum zainteresowań. Ja już na przykład wiem,że po tych kilku koncertach razem, ta płyta musi szybko powstać, bo nawet on poczuł taką potrzebę. Janek Młynarski po prostu sam nam zaproponował takie wyjście. Sami nie przypuszczaliśmy,że takiej klasy artysta i muzyk będzie chciał z nami pracować, ale to dla nas stanowi przede wszystkim miłą gratyfikację, tego co robimy. Jemu bardzo to wszystko odpowiadało i od razu powiedział: „Chłopaki ja w to wchodzę!”

Tomek: Nawet na początku myśleliśmy, żeby nie nagrywać tak szybko... Ale wtedy wręcz Janek się na nas obraził, dodatkowo pytając: „dlaczego nie chcemy z nim grać? (śmiech)

 

Oszibarack: Agim Dżeljilji, Tomasz Dogiel